Czy odwiedzisz moją stronę ponownie?

czwartek, 15 sierpnia 2013

"Oszustka" Jude Deveraux

- Psss... Tutaj!
Wes spojrzał na krzewy przy rzece. Po chwili wypatrzył w nich drobną, dziecięcą figurkę. Kiedy się zbliżył do krzaków wynurzyła się dość ładna dziewczynka o olbrzymich, zielonych oczach, ubrana w połataną, bawełnianą sukienczynę, fakt, że czystszą niż u pozostałych dzieci Simmonsów.
- Chciałaś czegoś ode mnie?
Wpatrywała się w niego szeroko otartymi oczami.
- Pan jest jednych z tych bogaczy, tak? Tych, co to mieszkają w tych wielkich domach nad rzeką?
(...) Skinął głową. Rozejrzała się, żeby się upewnić, czy nikt ich nie podsłuchuje.
Wes natychmiast przyklęknął obok dziewczynki. 

- Gdzie?
- Mama ma kuzynkę, prawdziwą damę. Aż trudno w to uwierzyć, co? Ta kuzynka przyjechała do Wirginii i Abe mówił, że da nam pieniędzy. On, tata i Izaak pojechali na przyjęcie prawdziwe przyjecie - szepnęła. - Nigdy nie byłam na przyjęciu.
- I co Abe powiedział? - spytał niecierpliwie Wes.
Wrócił do domu i słyszałam jak mówi jak mówi Izaakowi że zabiorą jakąś damę, żeby ją schować. I wtedy ta kuzynka mamy da nam trochę krów pana Armstronga.
- Claya? - upewnił się z niedowierzaniem Wes. - Dokąd zabrali tę damę? Kto jest tą kuzynka twojej matki?
- Abe powiedział tylko, że wie, gdzie zabrać damę i że nawet Izaakowi nie powie, gdzie to jest.
- A ta kuzynka?

- Nie pamiętam, jak się nazywała. Mówił, że to ona jest naprawdę żoną pana Armstronga, a ta mała t kłamczucha i chce zabrać to, co się Abemu należy.
- Bianka - powiedział w zadumie Wes. (...)
- Skarbie, gdybyś była starsza, chyba bym cię za to ucałował. Masz - sięgnął do kieszeni i wyciągnął złotą dwudziestodolarówkę.- Dała mi to matka. Teraz to należy do ciebie.
Wcisnął dziecku do ręki kawałek złota. Dziewczynka zacisnęła mocno palce i wpatrywała się w niego z otwartymi ustami. Nikt nigdy niczego jej nie podarował. do tej pory słyszała tylko przekleństwa i dostawała razy.
Czysty, pachnący Wes wydawał jej się aniołem z nieba.
- Ożeni się pan ze mną, jak dorosnę? - spytała bardzo cicho.
- Całkiem niewykluczone - uśmiechnął się szeroko Wesley.
Wstał i nagle serdecznie ucałował ją w policzek.
Odwrócił się szybko i poszedł do statku. (...)
Wiadomość, że Bianka jest zamieszana w całą sprawę i mogła wiedzieć, gdzie Abe przetrzymuje Nicole, sprawiła, że Wes natychmiast zapomniał o dziewczynce.
Ale ona stała w milczeniu, spoglądając za odpływającym statkiem. Wszystkie trzynaście lat swojego życia spędziła z dala od ludzie tylko z rodziną. do tej pory zaznała wyłącznie surowości matki i pokrzykiwań ojca.
Nikt nigdy nie był dla niej dobry , nigdy jej nie pocałował. Dotknęła policzka, w miejscu, gdzie Wes dał jej całusa. Po chwili odwróciła się i ruszyła z miejsca. Musi znaleźć kryjówkę, w której jej skarb będzie bezpieczny.

Głównymi bohaterami "Oszustki"  są Clay i Nicole, jednak moim ulubieńcem jest Wesley - najlepszy przyjaciel Clay'a.
Jude Deveraux uczyniła go głównym bohaterem w książce "Uwiedziona". 


Nieraz wkurzyłam się gdy zaczynała czytać serię "od środka". Jak to bywa w romansach każdy ma kompletnie inny tytuł i rzadko się znajduje informację, że jest którąś książką z serii.

Wiec jeśli zdecydujecie się przeczytać którąś z tych książek o to kolejność.
- "Oszustka" - Clayton Armstrong i Nicole Courtalain
- "Uciekinierka" - Travis Stanford i Regan Weston

- "Uwiedziona" - Wesley Stanford i Leah Simmons

piątek, 2 sierpnia 2013

Teresa Medeiros "Amulet"

Kiedy ocknął się z zamyślenia, zauważył, że Arian znikła.
W panice rozglądał się wokół siebie, by w końcu odnaleźć ją
biegającą w kółko w drzwiach obrotowych przy wejściu do
Trump Tower. Po kilku okrążeniach zdołał ją wyswobodzić,
ku rozczarowaniu rozbawionych gapiów. Śmiejąc się, oparła
się na jego ramieniu.


- Mogłeś mnie ostrzec! - zawołała, wycierając usta dłonią.
Tristan odwrócił się do niej, w nadziei, że w ten sposób da ujście
swojej frustracji.
- Nie sądziłem, że muszę cię ostrzegać. Nawet trzyletnie
dziecko wie, że nie wkłada się łyżeczki do gniazdka.
- Próbowałam zdusić ogień u źródła - tłumaczyła
zdenerwowana Arian. - Przekręcałam kulę, ale za każdym razem
zapalała się na nowo. Ale ja nie mówiłam o lampie. Mówiłam o
dziecku. A co będzie, jeśli po twoich pocałunkach będę miała
dziecko?
- Jakie dziecko? - zapytał niepewnie Tristan, jak gdyby nie
rozumiał jej zarzutu. Był tak zmieszany, że przestał się nawet gniewać.

niedziela, 28 lipca 2013

*** Krzysztof Kamil Baczyński

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi Usteczkami,
spiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jadro mleczne
ptasi świt.

Ziemię twarda ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które pręża się jak kot,
futrem iskrzac zwina wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.

I powietrza drżace strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,


aż zagrają jak wiolonczel
żal -- różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne -- obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych czarny pył.
15 VI 43 r.




Jest to jeden z moich ukochanych wierszy.

*** Bronisława Ostrowska z tomiku "Dla zakochanych"

Zostawcie wy mnie w spokoju -
Nie płaczę, nie płaczę przecie!
Dobrze mi w kącie pokoju.
Czego wy jeszcze chcecie?



Nie męczcie mnie już daremnie -
Nie płaczę przecie, nie szlocham!
Czego wy chcecie ode mnie? -
Kocham go! kocham! kocham!!!

sobota, 27 lipca 2013

"Coś niebieskiego" Emily Giffin

Ethan był akurat w barze Piccadilly, gdzie oglądał mecz koszykówki z udziałem drużyny Stanforda. (...) Odebrał po pierwszym sygnale i przekrzykując barową wrzawę, zawołał w słuchawkę:
-Darcy? Wszystko w porządku?

-Tak... Czy Stanford wygrywa?
-Jeszcze nie wyszli na boisko - powiedział. - Na razie oglądam Wake Forest. (...)
-Kiedy zaczyna się mecz?- zapytałam, zastanawiając się czy powinnam zaczekać na koniec gry i umówić się z nim w szpitalu.
-Niedługo. Dlaczego pytasz? Dobrze się czujesz?
Zawahałam się po czym powiedziałam:
-Naprawdę mi przykro, Ethan. Wiem, jak bardzo czekałeś na te rozgrywki, mecz Stanforda i w ogóle... ale odeszły mi wody. Myślisz, że mógłbyś tu przyjechać i zabrać mnie do szpitala?
- O Chryste! nie ruszaj się! - wrzasnął w słuchawkę. - Zaraz tam będę!
Dziesięć minut później wpadł do mieszkania i pobiegł korytarzem do sypialni, krzycząc:
-Taksówka czeka na zewnątrz! Taksówka czeka na zewnątrz!



Kiedy docieramy do końca ścieżki, odwracam się i patrzę Ethanowi w oczy. Potem bierzemy w ramiona Thomasa i Johna, którzy wyrwali się z objęć mojego taty i pobiegli za nami.
- Jesteście już ożenieni, mamusiu? - pytają z brytyjskim akcentem którego nie nabyli w odmu.
- Tak - Śmieję się.
-Tak! Jesteśmy ożenieni! -mówi Ethan.
Nareszcie.

"Kroniki krwi" Richelle Mead

- A co dokładnie cię interesuje? Sam kolor?
- Myślę, że obaj wiemy - odparł sprytnie Adrian.
- Zależy mi na kolorze i efektach specjalnych. Chcę męski tatuaż, chociaż pewnie nie potrafisz wykonać wzoru o jakim myślę.
- To akurat najmniejszy problem - rzucił mężczyzna - pracuję w tej branży od lat. Potrafię narysować wszystko.
- Tak? A narysujesz kościotrupa na motorze w płomieniach? Na czapce ma mieć piracki kapelusz. A na ramieniu papugę. 
Albo jeszcze lepiej szkielet papugi. A może szkielet papugi ninja?  Nie, to już lekka przesada. Chociaż ten kościotrup motocyklista mógłby ciskać gwiazdami ninja. Płonącymi gwiazdami. (...)
- To najgłupszy opis jaki słyszałem -burknął spec od tatuażu.
- Dziewczyny powiedzą co innego - odparował Adrian.

"Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever" Julia Quinn

 Powinienem był ci powiedzieć, że cię kocham. Tylko tyle chciałaś usłyszeć,prawda? A ja byłem zbyt głupi, żeby to zrozumieć. A tymczasem kochałem cię cały czas od tego dnia, kiedy ty wyznałaś mi swoje uczucia. Byłem...Urwał, bo wydało mu się, że jej twarz zmieniła nieco wyraz. Ale tylko padł na nią jego cień.
 – Byłem wtedy tak zaskoczony – ciągnął, gdy znów mógł wydobyć z siebie głos. – Tak zaskoczony, że ktoś może mnie kochać i nie pragnąć władzy nade mną. Że możesz mnie kochać i nie zamierzasz wcale mnie zmieniać. A ja... myślałem, że już nigdy więcej nie będę zdolny do miłości. Ale się myliłem! – Dłonie mu się zatrzęsły. Musiał oprzeć się chęci, by wziąć ją w ramiona i potrząsnąć nią. – Byłem w błędzie, ale to nie twoja wina, tylko moja. Albo może i Letycji. Na pewno nie twoja. Ujął ją za rękę i podniósł ją do ust.– To nigdy nie była twoja wina – powtórzył błagalnym tonem. – Wróć do mnie, bo mnie przerażasz. Nie chcesz mnie chyba przerażać? Zapewniam cię, że tonie jest ładny widok.Nie było odpowiedzi. Marzył, żeby choć kaszlnęła albo się poruszyła. Ale Miranda leżała cicha i nieruchoma, tak że na chwilę zdjął go strach i gorączkowo zaczął szukać jej pulsu. Odetchnął z ulgą, gdy go wyczuł. Był słaby, ale równomierny.
 (...)Nawet nie drgnęła. Przerażała go.– Mirando! – W jego głosie brzmiała panika. – Dosyć tego! Słyszysz mnie?Dosyć! Musisz...Urwał. Nie był w stanie znieść tego dłużej. Ścisnął jej rękę i odwrócił wzrok.Łzy zamgliły mu wzrok. Cóż on bez niej pocznie? Jakże sam jeden wychowa córkę? Jak da jej na imię? I – najgorsze ze wszystkiego – jak będzie żył, jeśli ona umrze, zanim będzie mógł powiedzieć, że ją kochał?Z determinacją otarł łzy i powiedział do niej głośno:
 – Mirando, kocham cię! Miał nadzieję, że to jakoś do niej dotrze, nawet jeżeli nigdy się już nie obudzi.Jego głos zabrzmiał nagląco:– Kocham cię! Kocham! Tylko ciebie!Z jej ust wydobył się słaby dźwięk, tak cichy, że zrazu wziął go za złudzenie.
 – Powiedziałaś coś? Patrzył na nią uważnie, czekając na jakiś odruch. Wargi Mirandy drgnęły. Poczuł nieopisaną radość.– Powtórz to, proszę, bo nie dosłyszałem! – Przyłożył ucho do jej ust.Słabym głosem, ale wyraźnie wymówiła:
 – Dobrze.
 Turner wybuchnął radosnym śmiechem, którego nie potrafił pohamować.– Zaczynasz zdrowieć, prawda?Poruszyła nieznacznie głową, ale było to wyraźne przytaknięcie.Pełen szczęścia podbiegł z ulgą do drzwi i wykrzyczał radosną nowinę całemudomowi. Natychmiast nadbiegły matka, Olivia i większość służby.– Oprzytomniała! – zawołał, nie dbając o to, że ma twarz całą we łzach.
Oprzytomniała!
– Turner.Zabrzmiało to jak skrzypnięcie łóżka.
– Co, kochanie? – Podbiegł do niej.
– Karolina. – Powiedziała to cicho, usiłując się za wszelką cenę uśmiechnąć. –Daj jej na imię Karolina.

"Szept róż" Teresa Medeiros


- Wydaje się że studiując moje wydęte usta i spiczaste uszy, zapomniałeś o jednej rzeczy mózgu. Ja go mam. Powiedz mi, czy to przypochlebne przymilanie się działa na kobiety, które znasz?
- Nie znam żadnych kobiet - wyznał, zachowując ponury, zażenowany, a zarazem niebezpieczny wyraz twarzy.
- Więc tymi ckliwymi frazesami zabiegasz o względy dziewcząt?
- "Pochyl się" zwykle wystarcza - odburknął. 

Parę słów


Na moim blogu postanowiłam zamieszczać fragmenty książek, wiersze bądź sentencje.
Wybieram te fragmenty które mnie rozśmieszyły, zszokowały bądź wzruszyły.

Mam nadzieję, że czytanie ich sprawi Wam tyle radości co mi pisanie tego bloga.


P.S. Pamiętajcie, że moje wpisy zdradzają fabułę książek :)

Jeśli spodobał ci się mój blog to zostaw coś po sobie :) Dla ciebie może zostawienie komentarza jest mało istotne ale dla mnie to bardzo ważne, że ktoś czyta mojego bloga. Jest to ogromna motywacja.